ÿþ<html> <head> <meta http-equiv="content-type" content="text/html; harset=iso-8859-2"/> <meta name="keywords" content="bulterier, bullterier, bulterrier, bullterrier, bulteriery, bullteriery, bulterriery, bullterriery, pies, psy, pieski, suka, suki, suczki, szczeniaki, szczeniaczki, szczeniak, bojowy, bojowe, amstaf, hodowla, hodowle, sprzedam, kupie, reproduktor, reprodoktor, bull terrier, bull terier, sliczne, urocze, kochane, miekkie, puszyste, tanie, nowe, new, dog, doggy, puppy, little, "/> <meta name="discription" content="invictus hilaritas(reproduktor) hodowla psow rasy bullterrier odwiedzajac ta strone poznasz mnie najslodszego bulteriera. nowogci, porady. opis rasy, galeria, wystawy"/> <meta name="copyright" content="© 2005/06 M&E Konarscy" /> <title>..:: Invictus Hilaritas- Bullterrier::.. Hodowla bullterrierow</title> <link rel="stylesheet" type="text/css" href="../zas.css"/> </head> <div id="navigation"> <font face="verdana, helvetica, arial" size="2"> <a href="../strony/adopcja.htm">adopcja bulowatych</a> <a href="../strony/galeria.htm">galeria</a> <a href="../strony/inne.htm">inne zwierzeta</a> <a href="../strony/kontakt.htm">kontakt</a> <a href="../strony/ksiega.htm">ksiega gosci</a> <a href="../strony/legendy.htm">legendy</a> <a href="../strony/linki.htm">links</a> <a href="../strony/psy.htm">nasze psy</a> <a href="../strony/suki.htm">nasze suczki</a> <a href="../strony/new.htm">nowosci</a> <a href="../strony/onas.htm">o nas</a> <a href="../strony/szczeniaki.htm">szczeniaki</a> <a href="../strony/wspomnienie.htm">wspomnienie</a> <a href="../strony/wystawy.htm">wystawy</a> <a href="../strony/wzorzec.htm">wzorzec</a> </div> <div id="bg"> <img alt=""src="../zalaczniki/1.JPG"width="100" /> </div> <div id="content"> <h1><center>INVICTUS HILARITAS</center></h1> <img alt=""src="../zalaczniki/t1.JPG"width="126" height="110"><img alt=""src="../zalaczniki/t4.JPG"width="126" height="110"><img alt=""src="../zalaczniki/t3.JPG"width="126" height="110"><img alt=""src="../zalaczniki/t5.JPG"width="126" height="110"><img alt=""src="../zalaczniki/t6.JPG"width="126" height="110"><img alt=""src="../zalaczniki/t7.JPG"width="126" height="110"> <br><br><b><center>PIES A CZLOWIEK</center><br></b> Pewnego dnia bóg zwolal zwierzeta z pól i powiedzial: - Oto czlowiek stworzony na moje podobienstwo. Dlatego kochajcie go.<br> Macie go bronic w puszczy,strzec jego stada, pilnowac jego dzieci, towarzyszyc mu dokadkolwiek pójdzie.<br> Macie byc jego sprzymierzencami,jego niewolnikami i jego towarzyszami. - W tym celu daruje wam instynkty jakich nie maja inne zwierzeta: ufnosc, poswiecenie i wyrozumialosc wieksze niz u czlowieka. Aby nie umniejszac waszej lojalnosci, czynie was slepymi na ludzkie wady. Aby nie umniejszac waszej wyrozumialosci, pozbawione jestescie mozliwosci mówienia. Niech z winny jezyka nie zostanie zerwana wiez silniejsza od wiezi z jakimkolwiek innym zwierzeciem lub czlowiekiem. Przemawiajcie do swego pana tylko rozumem i wiernymi oczami.<br> Chodzcie u jego boku,spijcie na jego progu,szukajcie dla niego pozywienia, odstraszajcie jego wrogów,dzwigajcie jego ciezary,dzielcie jego nieszczescia, kochajcie go i pocieszajcie go. A w zamian za to czlowiek zapewni wam jedzenie, dach nad glowa i okaze przywiazanie. Wiec milczcie i badzcie przyjaciólmi czlowieka.<br> Prowadzcie go przez niebezpieczenstwa droga do ziemi,kóra mu obiecalem.<br> To bedzie wasze przeznaczenie i wasza niesmiertelnosc. <br> To rzekl pan. A pies posluchal i byl zadowolony. <br><br><br> <b><center>RAINBOW BRIDGE</center> <br> </b> <b>Version 1 <br></b> Just this side of heaven is a place called Rainbow Bridge. When an animal dies that has been especially close to someone here, that pet goes to Rainbow Bridge. There are meadows and hills for all of our special friends so they can run and play together. There is plenty of food and water and sunshine, and our friends are warm and comfortable. All the animals who have been ill and old are restored to health and vigor; those who were hurt or maimed are made whole and strong again, just as we remember them in our dreams of days and times gone by. The animals are happy and content, except for one small thing, they each miss someone very special to them, who had to be left behind. They all run and play together, but the day comes when one suddenly stops and looks into the distance. His bright eyes are intent; his eager body begins to quiver. Suddenly he begins to run from the group, flying over the green grass, his legs carrying him faster and faster. You have been spotted, and when you and your special friend meet, you cling together in joyous reunion, never to be parted again. The happy kisses rain upon your face, your hands again caress the beloved head, and you look once more into the trusting eyes of your pet, so long gone from your life but never absent from your heart. <br> Then together you and your special pet cross the Rainbow Bridge... <br><br> <b>Version 2 <br></b> There is a bridge connecting Heaven and Earth. It is called the Rainbow Bridge because of it's many colors. Just this side of the Rainbow Bridge, there is a land of meadows, hills and valleys with lush green grass. When a beloved pet dies, the pet goes to this place. There is always food and water, and warm Spring weather. Those old and frail animals are young again. Those who have been maimed are made whole again. They play all day with each other. <br> But there is only one thing missing. They are not with their special person who loved them on earth. So, each day they run and play until the day comes when one suddenly stops playing and looks up. The nose twitches, the ears are up, and the eyes are staring, and this one suddenly runs from the group. You have been seen, and when you and your special friend meet, you take him or her into your arms and embrace. Your face is kissed again and again and you look once more into the eyes of your trusting pet. <br> Then you cross the Rainbow Bridge together, never to be separated. <b><br><br><br><center>TECZOWY MOST</center> <br> </b> W tej cz[ci nieba jest miejsce zwane Tczowym Mostem. Kiedy odchodzi zwierz, które byBo szczególnie bliskie komu[, kto pozostaB po tej stronie, udaje si na Tczowy Most. S tam Bki i wzgórza, na których wszyscy nasi przyjaciele mog bawi si i biega razem. Maj tam dostatek jedzenia, wody i sBoDca, jest im ciepBo i przytulnie. Wszystkie zwierzta, które byBy chore i stare powracaj w czasy mBodo[ci i zdrowia, te które byBy ranne lub okaleczone s znów caBe i silne, takie, jakimi je pamitamy marzc o czasach i dniach, które przeminBy. Zwierzta s szcz[liwe i zadowolone, z jednym maBym wyjtkiem: ka|de z nich tskni do tej jedynej, wyjtkowej osoby, która pozostaBa po tamtej stronie. Biegaj i bawi si razem, lecz przychodzi taki dzieD, gdy jedno z nich nagle zatrzymuje si i spoglda w dal. Jego l[nice oczy s skupione, jego spragnione ciaBo dr|y. Nagle opuszcza grup, pdzc ponad zielon traw, a jego nogi poruszaj si wci| szybciej i szybciej. To Ty zostaBe[ dostrze|ony, a kiedy Ty i Twój najlepszy przyjaciel wreszcie si spotykacie, obejmujecie si w radosnym ponownym u[cisku, by nigdy ju| si nie rozBczy. Deszcz szcz[liwych pocaBunków pada na Twoj twarz, Twoje rce znów pieszcz ukochany Beb. Patrzysz znów w ufne oczy swego przyjaciela, który na tak dBugo opu[ciB Twe |ycie, ale nigdy nie opu[ciB Twego serca. A potem przekraczacie Tczowy Most - ju| razem... <b><br><br><br><center>"WAKACJE"</center> <br> </b> Rano, bardzo wcze[nie wstaBe[ i spakowaBe[ baga|e. WziBe[ moj smycz. jaaaaki byBem szcz[liwy! Jeszcze malutki spacerek przed urlopem-hurra!!! Jechali[my samochodem, a Ty zatrzymaBe[ si na skraju drogi. Drzwi otworzyBy si, rzuciBe[ kij, a ja biegBem, biegBem a| go znalazBem i wziBem w zby, ale gdy wróciBem nie byBo Ci ju|! W panice aby Ci znalez obszukaBem wszystkie zakamarki......niestety bezskutecznie! Z dnia na dzieD stawaBem si coraz sBabszy. PojawiB si obcy m|czyzna, zaBo|yB mi kaganiec i zabraB ze sob. Wkrótce znalazBem si w klatce, gdzie czekaBem z utsknieniem na twój powrót, lecz Ty nie przyszedBe[... Otworzono klatk. Nie.....to nie byBe[ Ty-to byB ten czBowiek, który mnie znalazB. ZabraB mnie do pomieszczenia, gdzie czuBo si [mier. NadeszBa moja godzina! Kochany mój wBa[cicielu, ja wiem, |e Ty wiesz, i| ja, pomimo cierpieD jakie mi zadaBe[, cigle widz obraz Twój przed sob i gdybym kiedykolwiek wróciB na Ziemi-przybiegn do Ciebie, gdy|....... <br> <center >.......kocham Ci bardzo.......!</center> <b><br><br><center>JAK MOGLES ??</center> <br> </b> Kiedy byBam maBa, moje bBazeDstwa [mieszyBy ci do Bez. NazywaBe[ mnie swoj dziewczynk. ZostaBam twoim najlepszym przyjacielem pomimo wszystkich pogryzionych butów i zniszczonych przeze mnie poduszek. Kiedy byBam "niegrzeczna" groziBe[ mi palcem i pytaBe[: "jak tak mo|esz?", ale ju| za chwil ustpowaBe[. PrzewracaBam si na plecy, a ty drapaBe[ mnie po brzuszku. Troch dBugo trwaBo zanim przyzwyczaiBam si do |ycia w mieszkaniu. Ty byBe[ cigle okropnie zajty, ale pracowali[my nad tym wspólnie. <br><br> Pamitam, jak sypiaBam w twoim Bó|ku z nosem wtulonym pod twoje rami. Kiedy tak zwierzaBe[ mi si ze swoich najskrytszych my[li i pragnieD wierzyBam, |e moje |ycie nie mo|e ju| by doskonalsze. <br><br> Chodzili[my na dBugie spacery i razem biegali[my po parku. Jedli[my razem lody (ja dostawaBam tylko wafelek, bo "lody nie s zdrowe dla psów", tak mówiBe[). W domu ucinaBam sobie dBugie drzemki w promieniach sBoDca, czekajc a| wrócisz z pracy. <br><br> Wreszcie zaczBe[ spdza tam coraz wicej czasu i rozglda si za ludzkim partnerem. CzekaBam na ciebie cierpliwie, pocieszaBam, kiedy spotkaBo ci rozczarowanie, kiedy miaBe[ zBamane serce. Nigdy nie besztaBam ci za nieodpowiednie decyzje, i skakaBam z rado[ci kiedy wracaBe[ do domu zakochany. <br><br> Ona, twoja |ona, nie lubi psów. Mimo to powitaBam j w naszym domu, okazaBam jej szacunek i posBuszeDstwo. Ty byBe[ szcz[liwy, wic ja te|. Kiedy urodziBy si wasze dzieci, tak jak ty byBam zafascynowana ich zapachem i ró|owo[ci, i tak jak ty, chciaBam si nimi opiekowa. Tylko, |e ona i ty martwili[cie si |ebym nie zrobiBa im nic zBego, wic spdzaBam wikszo[ czasu wygnana do innego pomieszczenia. ZostaBam "wizniem miBo[ci", chocia| tak bardzo chciaBam okaza im swoje uczucia. <br><br> Kiedy troch podrosBy, zostaBam ich przyjacielem. WczepiaBy si w moje futro i pod|aBy za mn niepewnym kroczkiem, zagldaBy mi w uszy, wsadzaBy do oczu palce i caBowaBy w czubek nosa. UwielbiaBam ich pieszczoty - twoje staBy si przecie| takie rzadkie. Gdyby byBo trzeba broniBabym twoich dzieci wBasnym |yciem. <br><br> W[lizgiwaBam si im do Bó|ek i sBuchaBam szeptanych do mojego ucha sekretów i najskrytszych marzeD. Razem nasBuchiwali[my, czy nie wracasz z pracy. Kiedy[, dawno temu, kiedy kto[ pytaB, czy masz psa, wycigaBe[ z portfela moje zdjcie i opowiadaBe[ im o mnie. Przez ostatnie lata odpowiadaBe[ tylko krótko "mam" i zmieniaBe[ temat. Z "twojego psa" staBam si "jakim[ psem" i miaBe[ za zBe ka|d sum, któr musiaBe[ na mnie wyda. <br><br> Ostatnio dostaBe[ propozycj nowej pracy. Razem z rodzin przeprowadzisz si do innego miasta. Niestety, w nowym miejscu nie mo|na trzyma zwierzt. PodjBe[ wBa[ciw decyzj, twoja rodzina du|o na tym zyska. Kiedy[ ja byBam twoj jedyn rodzin... <br><br> CieszyBam si jak zwykle na przeja|d|k samochodem, kiedy wyruszyli[my w drog do schroniska. Schronisko pachniaBo brakiem nadziei i strachem wszystkich psów i kotów. WypeBniBe[ formularz i powiedziaBe[ "Na pewno znajdziecie jej dobry dom". Wzruszyli tylko ramionami i popatrzyli na ciebie ze smutkiem. Dobrze wiedzieli, co czeka psa w [rednim wieku, nawet takiego z papierami.<br> <br> SiB odgiBe[ zaci[nite na mojej obro|y palce swojego syna, który krzyczaB "Tato, prosz nie pozwól im zabra mojego psa!" Martwi si o niego. DaBe[ mu wBa[nie pikn lekcj przyjazni, lojalno[ci, miBo[ci, odpowiedzialno[ci i szacunku dla |ycia... Unikajc mojego wzroku poklepaBe[ mnie po gBowie. Uprzejmie odmówiBe[ zabrania obro|y i smyczy. MusiaBe[ i[, miaBe[ umówione spotkanie. <br><br> Kiedy wyszli[cie, usByszaBam jak dwie miBe panie rozmawiaj ze sob na mój temat. "MusiaB wiedzie, |e wyje|d|a ju| dawno. Dlaczego nie znalazB psu innego domu?" powiedziaBa jedna, a druga dodaBa: "Jak mógB?" <br><br> W schronisku dbaj o nas na ile pozwala ich napity program dnia. Karmi nas rzecz jasna, ale nie mam jako[ apetytu. Na pocztku za ka|dym razem kiedy kto[ przechodziB koBo mojego boksu podbiegaBam majc nadziej, |e to ty, |e zmieniBe[ zdanie, |e to wszystko byB tylko zBy sen, albo |e przynajmniej to kto[, komu by na mnie zale|aBo, kto[, kto by mnie uratowaB. Kiedy zdaBam sobie spraw, |e nie mam co konkurowa z roze[mianymi szczeniakami, nie[wiadomymi wBasnego losu, zaszyBam si w kcie i czekaBam. <br><br> SByszaBam jej kroki, kiedy pod koniec dnia szBa po mnie. PoprowadziBa mnie midzy wybiegami do oddzielnego pomieszczenia. PanowaBa tam bBoga cisza. PosadziBa mnie na stole, podrapaBa za uszami i powiedziaBa, |ebym si nie martwiBa. Serce waliBo mi w oczekiwaniu na to, co miaBo si zdarzy. CzuBam te| ulg: nadszedB koniec udrk dla wiznia miBo[ci. ZaczBam martwi si o t kobiet - tak ju| mam natur, tak samo baBam si o ciebie. {eby ci|ar, który dzwiga, nie przygniótB jej. <br><br> Kobieta delikatnie zaBo|yBa na mojej Bapie opask. Aza poleciaBa jej po policzku. ChciaBam pocieszy t kobiet tak jak pocieszaBam ciebie lata temu i polizaBam j po twarzy. Pewnym ruchem wkBuBa mi igB do |yBy i poczuBam, jak zimna substancja rozchodzi si po moim ciele. Zasypiajc spojrzaBam w jej dobre oczy i szepnBam cichutko: "Jak mogBe[?" Kobieta rozumiaBa psi jzyk. "Tak mi przykro" powiedziaBa, a potem przytuliBa mnie i po[piesznie tBumaczyBa, |e pomo|e mi znalez si w lepszym miejscu. Nikt tam o mnie nie zapomni, nie skrzywdzi ani nie porzuci, to miejsce peBne miBo[ci i [wiatBa, inne ni| na ziemi. <br><br> Zbierajc resztki energii leciutko poruszyBam ogonem, próbujc wyja[ni kobiecie, |e to nie do niej byBy moje ostatnie sBowa. To do ciebie, mój Ukochany Panie, mówiBam. Bd zawsze my[le o tobie i czeka na ciebie po tamtej stronie. <br> {ycz ci, |eby ka|dy byB ci tak wierny jak ja. <b><br><br><br><center>PRZYJACIEL PIES</center> <br> </b> Pewnego razu Pan Bóg przechadzaB si po Rajskim Ogrodzie. Nagle za krzaka wyszedB DiabeB: <br> - SByszaBem, |e stworzyBe[ czBowieka... - zagadnB Szatan. <br> - Tak, ju| |yje na Ziemi. Mo|e mie partnera i dzieci, na razie uczy si rozpala ogieD i budowa miejsce na nocleg, ale za tysice lat bdzie wBadc caBego globu. <br> - I co z tego - prychnB DiabeB- nawet za te tysice lat i tak bdzie SAMOTNY. <br> ZaspiB si Pan Bóg, podrapaB w dBug, siw brod i powiedziaB: <br> - Wic stworz mu przyjaciela! Wybior jedno ze zwierzt, które uczyniBem, aby go strzegBo i byBo mu poddane, ale jednocze[nie oddaBo mu caBe swoje serce. <br> - To niemo|liwe! - DiabeB si roze[miaB i gdzie[ przepadB. Pan Bóg natomiast zwoBaB zwierzta z ka|dego gatunku i wybraB PSA. <br><br> - Odtd bdziesz ogrzewaB czBowieka swoim ciepBem, uspokajaB spojrzeniem, kochaB z caBego serca, nawet, kiedy on Ci znienawidzi. <br> - Dobrze - odparB dobry pies. <br> - Chocia| bdziesz musiaB znosi wszystkie upokorzenia, staniesz si te| jego najlepszym przyjacielem. To bardzo zaszczytna rola. <br> Niestety Twoje serce bdzie musiaBo bi dwa razy szybciej i nie bdziesz mógB |y dBugo - najwy|ej 15 - 20 lat. <br> - Ale powiedz mi, czy czBowiek nie bdzie cierpiaB, gdy odejd do Ciebie? <br> - WBa[nie o to chodzi. <br> - Jak to? - zdumiaB si pies. <br> - Bdzie cierpiaB i bdzie wiele dni nie utulony w bólu. Ale to Ty nauczysz go odchodzenia i przemijania, Ty nauczysz go kocha i odchodzc zostawisz wielk miBo[ w jego sercu. <br><br> Jeste[ anioBem, którego powoBaBem, aby niósB rado[ i nadziej, ale tak|e uczyB wiecznego prawa przemijania, aby ludzie wierzyli, |e po ich |yciu, jest |ycie TUTAJ. Kiedy to zrozumiej, nie bd pBaka, bo bd wiedzie, |e spotkaj Ciebie znów.<br><br> I w ten sposób Pies staB si anioBem, który przybraB skór zwierzcia i trafiB na ziemi, aby uczy CzBowieka miBo[ci, wierno[ci i przyjazni, ale tak|e przemijania. Nauczy, |e jest TU i TERAZ, ale tak|e TAM i POTEM. Odchodzc zostawia ból i pustk, ale tak|e nadziej na to, |e znowu go spotkamy. <br><br> **************************************************************************** <center>"Wszystko, co uczynili[cie jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie[cie uczynili" (Mt 25: 35-40) </center> <b><br><br><br><center>ROZMOWA Z BOGIEM</center> <br> </b> Pies schroniskowy zapytaB Boga... <br> Drogi Bo|e, co to jest "CZAS"? <br><br> WyczuBem smutek w gBosie pracowników schroniska, gdy mówili, |e mój "CZAS si skoDczyB", i, |e musz przygotowa miejsce dla innych psów. Mój "CZAS"si skoDczyB. Nie wiem Bo|e, co to znaczy. Widze tylko, |e moi nowi przyjaciele s smutni, i im bardziej macham do nich ogonem, chcc ich rozweseli, tym bardziej oni smutniej. <br><br> SByszaBem sBowo "CZAS"ju| kiedy[, ale i tak tego nie rozumiem. Gdy byBem mBodszy ludzie mówili do mnie "CZAS na zabaw!". Rzucali mi wówczas piBeczk, a ja biegaBem za ni szybko. Czasem im j przynosiBem, ale zwykle koDczyBo si to wesoB zabaw w berka. Pamitam "CZAS na jedzenie". Ludzie wówczas stawiali przede mn peBn misk, któr z rado[ci opró|niaBem. ByB równie| "CZAS na spacer". Mój pan braB mnie na smycz i wspólnie spacerowali[my po okolicy, odwiedzajc ssiadów i cieszc si wzajemnie swoim towarzystwem. Gdy byBem mBodszy "CZAS"oznaczaB rado[. A mo|e nawet miBo[? <br><br> Dlatego nie rozumiem. "CZAS" musi najwyrazniej oznacza co[ innego, ale jak to jest mo|liwe, Bo|e? Zanim tu trafiBem, sByszaBem, jak ludzie mówili "Nie mam CZASU by ci teraz nakarmi, piesku. Pózniej." Czasem moja rodzina caBkiem zapominaBa i nie dostawaBem wówczas w ogóle jedzenia. Czy "CZAS" oznacza burczenie w brzuchu? Ludzie mówili, |e nie ma czasu na spacery, wówczas staraBem si wytrzyma caBy dzieD, ale, Bo|e, nie wytrzymywaBem, co bardzo zBo[ciBo moj rodzin. Czy "CZAS" oznacza "gniew"? A mo|e "samotno["? Moja rodzina mówiBa, |e "nie ma CZASU". Nie mieli czasu na zabaw, na wizyt u weterynarza lub na spacer. Nie mieli czasu, dlatego przyprowadzili mnie do schroniska. <br><br> Mo|e mam racj... Mówili, |e nie maj czasu, a je[li "CZAS" oznacza miBo[, to jak mogli j straci? Czy zrobiBem co[ zBego? Bo|e, my[l, |e moi nowi przyjaciele wysyBaj mnie do Ciebie. Czy Ty masz "CZAS"? Czy bd mógB siedzie na kanapie? <br><br> Czy jestem dobrym psem, Bo|e? <br> Czy to ju| czas...? <br><br> **************************************************************************** <center>Jedn z najwa|niejszych rzeczy, jak mo|esz da swojemu pupilowi jest "CZAS".<br> Czas potrzebny do zabawy, opiekowania si i szkolenia. <br>Schroniska w caBym kraju s peBne psów, których wBa[ciciele nie mieli dla nich "czasu". <br>Ka|dego roku koDczy si "CZAS"dla ponad 12 milionów zwierzt domowych (w USA). Czy bdziesz mie "CZAS", by tym razem byBo inaczej?</center> </div> </body> </html>