INVICTUS HILARITAS



PIES A CZLOWIEK

Pewnego dnia bóg zwolal zwierzeta z pól i powiedzial: - Oto czlowiek stworzony na moje podobienstwo. Dlatego kochajcie go.
Macie go bronic w puszczy,strzec jego stada, pilnowac jego dzieci, towarzyszyc mu dokadkolwiek pójdzie.
Macie byc jego sprzymierzencami,jego niewolnikami i jego towarzyszami. - W tym celu daruje wam instynkty jakich nie maja inne zwierzeta: ufnosc, poswiecenie i wyrozumialosc wieksze niz u czlowieka. Aby nie umniejszac waszej lojalnosci, czynie was slepymi na ludzkie wady. Aby nie umniejszac waszej wyrozumialosci, pozbawione jestescie mozliwosci mówienia. Niech z winny jezyka nie zostanie zerwana wiez silniejsza od wiezi z jakimkolwiek innym zwierzeciem lub czlowiekiem. Przemawiajcie do swego pana tylko rozumem i wiernymi oczami.
Chodzcie u jego boku,spijcie na jego progu,szukajcie dla niego pozywienia, odstraszajcie jego wrogów,dzwigajcie jego ciezary,dzielcie jego nieszczescia, kochajcie go i pocieszajcie go. A w zamian za to czlowiek zapewni wam jedzenie, dach nad glowa i okaze przywiazanie. Wiec milczcie i badzcie przyjaciólmi czlowieka.
Prowadzcie go przez niebezpieczenstwa droga do ziemi,kóra mu obiecalem.
To bedzie wasze przeznaczenie i wasza niesmiertelnosc.
To rzekl pan. A pies posluchal i byl zadowolony.


RAINBOW BRIDGE

Version 1
Just this side of heaven is a place called Rainbow Bridge. When an animal dies that has been especially close to someone here, that pet goes to Rainbow Bridge. There are meadows and hills for all of our special friends so they can run and play together. There is plenty of food and water and sunshine, and our friends are warm and comfortable. All the animals who have been ill and old are restored to health and vigor; those who were hurt or maimed are made whole and strong again, just as we remember them in our dreams of days and times gone by. The animals are happy and content, except for one small thing, they each miss someone very special to them, who had to be left behind. They all run and play together, but the day comes when one suddenly stops and looks into the distance. His bright eyes are intent; his eager body begins to quiver. Suddenly he begins to run from the group, flying over the green grass, his legs carrying him faster and faster. You have been spotted, and when you and your special friend meet, you cling together in joyous reunion, never to be parted again. The happy kisses rain upon your face, your hands again caress the beloved head, and you look once more into the trusting eyes of your pet, so long gone from your life but never absent from your heart.
Then together you and your special pet cross the Rainbow Bridge...

Version 2
There is a bridge connecting Heaven and Earth. It is called the Rainbow Bridge because of it's many colors. Just this side of the Rainbow Bridge, there is a land of meadows, hills and valleys with lush green grass. When a beloved pet dies, the pet goes to this place. There is always food and water, and warm Spring weather. Those old and frail animals are young again. Those who have been maimed are made whole again. They play all day with each other.
But there is only one thing missing. They are not with their special person who loved them on earth. So, each day they run and play until the day comes when one suddenly stops playing and looks up. The nose twitches, the ears are up, and the eyes are staring, and this one suddenly runs from the group. You have been seen, and when you and your special friend meet, you take him or her into your arms and embrace. Your face is kissed again and again and you look once more into the eyes of your trusting pet.
Then you cross the Rainbow Bridge together, never to be separated.


TECZOWY MOST

W tej części nieba jest miejsce zwane Tęczowym Mostem. Kiedy odchodzi zwierzę, które było szczególnie bliskie komuś, kto pozostał po tej stronie, udaje się na Tęczowy Most. Są tam łąki i wzgórza, na których wszyscy nasi przyjaciele mogą bawić się i biegać razem. Mają tam dostatek jedzenia, wody i słońca, jest im ciepło i przytulnie. Wszystkie zwierzęta, które były chore i stare powracają w czasy młodości i zdrowia, te które były ranne lub okaleczone są znów całe i silne, takie, jakimi je pamiętamy marząc o czasach i dniach, które przeminęły. Zwierzęta są szczęśliwe i zadowolone, z jednym małym wyjątkiem: każde z nich tęskni do tej jedynej, wyjątkowej osoby, która pozostała po tamtej stronie. Biegają i bawią się razem, lecz przychodzi taki dzień, gdy jedno z nich nagle zatrzymuje się i spogląda w dal. Jego lśniące oczy są skupione, jego spragnione ciało drży. Nagle opuszcza grupę, pędząc ponad zieloną trawą, a jego nogi poruszają się wciąż szybciej i szybciej. To Ty zostałeś dostrzeżony, a kiedy Ty i Twój najlepszy przyjaciel wreszcie się spotykacie, obejmujecie się w radosnym ponownym uścisku, by nigdy już się nie rozłączyć. Deszcz szczęśliwych pocałunków pada na Twoją twarz, Twoje ręce znów pieszczą ukochany łeb. Patrzysz znów w ufne oczy swego przyjaciela, który na tak długo opuścił Twe życie, ale nigdy nie opuścił Twego serca. A potem przekraczacie Tęczowy Most - już razem...


"WAKACJE"

Rano, bardzo wcześnie wstałeś i spakowałeś bagaże. Wziąłeś moją smycz. jaaaaki byłem szczęśliwy! Jeszcze malutki spacerek przed urlopem-hurra!!! Jechaliśmy samochodem, a Ty zatrzymałeś się na skraju drogi. Drzwi otworzyły się, rzuciłeś kij, a ja biegłem, biegłem aż go znalazłem i wziąłem w zęby, ale gdy wróciłem nie było Cię już! W panice aby Cię znaleźć obszukałem wszystkie zakamarki......niestety bezskutecznie! Z dnia na dzień stawałem się coraz słabszy. Pojawił się obcy mężczyzna, założył mi kaganiec i zabrał ze sobą. Wkrótce znalazłem się w klatce, gdzie czekałem z utęsknieniem na twój powrót, lecz Ty nie przyszedłeś... Otworzono klatkę. Nie.....to nie byłeś Ty-to był ten człowiek, który mnie znalazł. Zabrał mnie do pomieszczenia, gdzie czuło się śmierć. Nadeszła moja godzina! Kochany mój właścicielu, ja wiem, że Ty wiesz, iż ja, pomimo cierpień jakie mi zadałeś, ciągle widzę obraz Twój przed sobą i gdybym kiedykolwiek wrócił na Ziemię-przybiegnę do Ciebie, gdyż.......
.......kocham Cię bardzo.......!


JAK MOGLES ??

Kiedy byłam mała, moje błazeństwa śmieszyły cię do łez. Nazywałeś mnie swoją dziewczynką. Zostałam twoim najlepszym przyjacielem pomimo wszystkich pogryzionych butów i zniszczonych przeze mnie poduszek. Kiedy byłam "niegrzeczna" groziłeś mi palcem i pytałeś: "jak tak możesz?", ale już za chwilę ustępowałeś. Przewracałam się na plecy, a ty drapałeś mnie po brzuszku. Trochę długo trwało zanim przyzwyczaiłam się do życia w mieszkaniu. Ty byłeś ciągle okropnie zajęty, ale pracowaliśmy nad tym wspólnie.

Pamiętam, jak sypiałam w twoim łóżku z nosem wtulonym pod twoje ramię. Kiedy tak zwierzałeś mi się ze swoich najskrytszych myśli i pragnień wierzyłam, że moje życie nie może już być doskonalsze.

Chodziliśmy na długie spacery i razem biegaliśmy po parku. Jedliśmy razem lody (ja dostawałam tylko wafelek, bo "lody nie są zdrowe dla psów", tak mówiłeś). W domu ucinałam sobie długie drzemki w promieniach słońca, czekając aż wrócisz z pracy.

Wreszcie zacząłeś spędzać tam coraz więcej czasu i rozglądać się za ludzkim partnerem. Czekałam na ciebie cierpliwie, pocieszałam, kiedy spotkało cię rozczarowanie, kiedy miałeś złamane serce. Nigdy nie beształam cię za nieodpowiednie decyzje, i skakałam z radości kiedy wracałeś do domu zakochany.

Ona, twoja żona, nie lubi psów. Mimo to powitałam ją w naszym domu, okazałam jej szacunek i posłuszeństwo. Ty byłeś szczęśliwy, więc ja też. Kiedy urodziły się wasze dzieci, tak jak ty byłam zafascynowana ich zapachem i różowością, i tak jak ty, chciałam się nimi opiekować. Tylko, że ona i ty martwiliście się żebym nie zrobiła im nic złego, więc spędzałam większość czasu wygnana do innego pomieszczenia. Zostałam "więźniem miłości", chociaż tak bardzo chciałam okazać im swoje uczucia.

Kiedy trochę podrosły, zostałam ich przyjacielem. Wczepiały się w moje futro i podążały za mną niepewnym kroczkiem, zaglądały mi w uszy, wsadzały do oczu palce i całowały w czubek nosa. Uwielbiałam ich pieszczoty - twoje stały się przecież takie rzadkie. Gdyby było trzeba broniłabym twoich dzieci własnym życiem.

Wślizgiwałam się im do łóżek i słuchałam szeptanych do mojego ucha sekretów i najskrytszych marzeń. Razem nasłuchiwaliśmy, czy nie wracasz z pracy. Kiedyś, dawno temu, kiedy ktoś pytał, czy masz psa, wyciągałeś z portfela moje zdjęcie i opowiadałeś im o mnie. Przez ostatnie lata odpowiadałeś tylko krótko "mam" i zmieniałeś temat. Z "twojego psa" stałam się "jakimś psem" i miałeś za złe każdą sumę, którą musiałeś na mnie wydać.

Ostatnio dostałeś propozycję nowej pracy. Razem z rodziną przeprowadzisz się do innego miasta. Niestety, w nowym miejscu nie można trzymać zwierząt. Podjąłeś właściwą decyzję, twoja rodzina dużo na tym zyska. Kiedyś ja byłam twoją jedyną rodziną...

Cieszyłam się jak zwykle na przejażdżkę samochodem, kiedy wyruszyliśmy w drogę do schroniska. Schronisko pachniało brakiem nadziei i strachem wszystkich psów i kotów. Wypełniłeś formularz i powiedziałeś "Na pewno znajdziecie jej dobry dom". Wzruszyli tylko ramionami i popatrzyli na ciebie ze smutkiem. Dobrze wiedzieli, co czeka psa w średnim wieku, nawet takiego z papierami.

Siłą odgiąłeś zaciśnięte na mojej obroży palce swojego syna, który krzyczał "Tato, proszę nie pozwól im zabrać mojego psa!" Martwię się o niego. Dałeś mu właśnie piękną lekcję przyjaźni, lojalności, miłości, odpowiedzialności i szacunku dla życia... Unikając mojego wzroku poklepałeś mnie po głowie. Uprzejmie odmówiłeś zabrania obroży i smyczy. Musiałeś iść, miałeś umówione spotkanie.

Kiedy wyszliście, usłyszałam jak dwie miłe panie rozmawiają ze sobą na mój temat. "Musiał wiedzieć, że wyjeżdża już dawno. Dlaczego nie znalazł psu innego domu?" powiedziała jedna, a druga dodała: "Jak mógł?"

W schronisku dbają o nas na ile pozwala ich napięty program dnia. Karmią nas rzecz jasna, ale nie mam jakoś apetytu. Na początku za każdym razem kiedy ktoś przechodził koło mojego boksu podbiegałam mając nadzieję, że to ty, że zmieniłeś zdanie, że to wszystko był tylko zły sen, albo że przynajmniej to ktoś, komu by na mnie zależało, ktoś, kto by mnie uratował. Kiedy zdałam sobie sprawę, że nie mam co konkurować z roześmianymi szczeniakami, nieświadomymi własnego losu, zaszyłam się w kącie i czekałam.

Słyszałam jej kroki, kiedy pod koniec dnia szła po mnie. Poprowadziła mnie między wybiegami do oddzielnego pomieszczenia. Panowała tam błoga cisza. Posadziła mnie na stole, podrapała za uszami i powiedziała, żebym się nie martwiła. Serce waliło mi w oczekiwaniu na to, co miało się zdarzyć. Czułam też ulgę: nadszedł koniec udręk dla więźnia miłości. Zaczęłam martwić się o tę kobietę - taką już mam naturę, tak samo bałam się o ciebie. Żeby ciężar, który dźwiga, nie przygniótł jej.

Kobieta delikatnie założyła na mojej łapie opaskę. Łza poleciała jej po policzku. Chciałam pocieszyć tę kobietę tak jak pocieszałam ciebie lata temu i polizałam ją po twarzy. Pewnym ruchem wkłuła mi igłę do żyły i poczułam, jak zimna substancja rozchodzi się po moim ciele. Zasypiając spojrzałam w jej dobre oczy i szepnęłam cichutko: "Jak mogłeś?" Kobieta rozumiała psi język. "Tak mi przykro" powiedziała, a potem przytuliła mnie i pośpiesznie tłumaczyła, że pomoże mi znaleźć się w lepszym miejscu. Nikt tam o mnie nie zapomni, nie skrzywdzi ani nie porzuci, to miejsce pełne miłości i światła, inne niż na ziemi.

Zbierając resztki energii leciutko poruszyłam ogonem, próbując wyjaśnić kobiecie, że to nie do niej były moje ostatnie słowa. To do ciebie, mój Ukochany Panie, mówiłam. Będę zawsze myśleć o tobie i czekać na ciebie po tamtej stronie.
Życzę ci, żeby każdy był ci tak wierny jak ja.


PRZYJACIEL PIES

Pewnego razu Pan Bóg przechadzał się po Rajskim Ogrodzie. Nagle za krzaka wyszedł Diabeł:
- Słyszałem, że stworzyłeś człowieka... - zagadnął Szatan.
- Tak, już żyje na Ziemi. Może mieć partnera i dzieci, na razie uczy się rozpalać ogień i budować miejsce na nocleg, ale za tysiące lat będzie władcą całego globu.
- I co z tego - prychnął Diabeł- nawet za te tysiące lat i tak będzie SAMOTNY.
Zasępił się Pan Bóg, podrapał w długą, siwą brodę i powiedział:
- Więc stworzę mu przyjaciela! Wybiorę jedno ze zwierząt, które uczyniłem, aby go strzegło i było mu poddane, ale jednocześnie oddało mu całe swoje serce.
- To niemożliwe! - Diabeł się roześmiał i gdzieś przepadł. Pan Bóg natomiast zwołał zwierzęta z każdego gatunku i wybrał PSA.

- Odtąd będziesz ogrzewał człowieka swoim ciepłem, uspokajał spojrzeniem, kochał z całego serca, nawet, kiedy on Cię znienawidzi.
- Dobrze - odparł dobry pies.
- Chociaż będziesz musiał znosić wszystkie upokorzenia, staniesz się też jego najlepszym przyjacielem. To bardzo zaszczytna rola.
Niestety Twoje serce będzie musiało bić dwa razy szybciej i nie będziesz mógł żyć długo - najwyżej 15 - 20 lat.
- Ale powiedz mi, czy człowiek nie będzie cierpiał, gdy odejdę do Ciebie?
- Właśnie o to chodzi.
- Jak to? - zdumiał się pies.
- Będzie cierpiał i będzie wiele dni nie utulony w bólu. Ale to Ty nauczysz go odchodzenia i przemijania, Ty nauczysz go kochać i odchodząc zostawisz wielką miłość w jego sercu.

Jesteś aniołem, którego powołałem, aby niósł radość i nadzieję, ale także uczył wiecznego prawa przemijania, aby ludzie wierzyli, że po ich życiu, jest życie TUTAJ. Kiedy to zrozumieją, nie będą płakać, bo będą wiedzieć, że spotkają Ciebie znów.

I w ten sposób Pies stał się aniołem, który przybrał skórę zwierzęcia i trafił na ziemię, aby uczyć Człowieka miłości, wierności i przyjaźni, ale także przemijania. Nauczyć, że jest TU i TERAZ, ale także TAM i POTEM. Odchodząc zostawia ból i pustkę, ale także nadzieję na to, że znowu go spotkamy.

****************************************************************************
"Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25: 35-40)



ROZMOWA Z BOGIEM

Pies schroniskowy zapytał Boga...
Drogi Boże, co to jest "CZAS"?

Wyczułem smutek w głosie pracowników schroniska, gdy mówili, że mój "CZAS się skończył", i, że muszą przygotować miejsce dla innych psów. Mój "CZAS"się skończył. Nie wiem Boże, co to znaczy. Widze tylko, że moi nowi przyjaciele są smutni, i im bardziej macham do nich ogonem, chcąc ich rozweselić, tym bardziej oni smutnieją.

Słyszałem słowo "CZAS"już kiedyś, ale i tak tego nie rozumiem. Gdy byłem młodszy ludzie mówili do mnie "CZAS na zabawę!". Rzucali mi wówczas piłeczkę, a ja biegałem za nią szybko. Czasem im ją przynosiłem, ale zwykle kończyło się to wesołą zabawą w berka. Pamiętam "CZAS na jedzenie". Ludzie wówczas stawiali przede mną pełną miskę, którą z radością opróżniałem. Był również "CZAS na spacer". Mój pan brał mnie na smycz i wspólnie spacerowaliśmy po okolicy, odwiedzając sąsiadów i ciesząc się wzajemnie swoim towarzystwem. Gdy byłem młodszy "CZAS"oznaczał radość. A może nawet miłość?

Dlatego nie rozumiem. "CZAS" musi najwyraźniej oznaczać coś innego, ale jak to jest możliwe, Boże? Zanim tu trafiłem, słyszałem, jak ludzie mówili "Nie mam CZASU by cię teraz nakarmić, piesku. Później." Czasem moja rodzina całkiem zapominała i nie dostawałem wówczas w ogóle jedzenia. Czy "CZAS" oznacza burczenie w brzuchu? Ludzie mówili, że nie ma czasu na spacery, wówczas starałem się wytrzymać cały dzień, ale, Boże, nie wytrzymywałem, co bardzo złościło moją rodzinę. Czy "CZAS" oznacza "gniew"? A może "samotność"? Moja rodzina mówiła, że "nie ma CZASU". Nie mieli czasu na zabawę, na wizytę u weterynarza lub na spacer. Nie mieli czasu, dlatego przyprowadzili mnie do schroniska.

Może mam rację... Mówili, że nie mają czasu, a jeśli "CZAS" oznacza miłość, to jak mogli ją stracić? Czy zrobiłem coś złego? Boże, myślę, że moi nowi przyjaciele wysyłają mnie do Ciebie. Czy Ty masz "CZAS"? Czy będę mógł siedzieć na kanapie?

Czy jestem dobrym psem, Boże?
Czy to już czas...?

****************************************************************************
Jedną z najważniejszych rzeczy, jaką możesz dać swojemu pupilowi jest "CZAS".
Czas potrzebny do zabawy, opiekowania się i szkolenia.
Schroniska w całym kraju są pełne psów, których właściciele nie mieli dla nich "czasu".
Każdego roku kończy się "CZAS"dla ponad 12 milionów zwierząt domowych (w USA). Czy będziesz mieć "CZAS", by tym razem było inaczej?